Mięta nie jest sposobem na szybkie zbicie ciśnienia i nie powinna być traktowana jak zamiennik leczenia. Może jednak wspierać codzienną rutynę osób, które mają skłonność do podwyższonych wyników, np. w stresie, przy napięciu albo po ciężkim posiłku. Ułatwia ona wyciszenie, bywa pomocna przy dolegliwościach po jedzeniu i pomaga ograniczyć słodkie napoje. To drobny element, który czasem stabilizuje wieczorne pomiary, ponieważ łatwiej odpocząć, wolniej oddychać i rzadziej sięgać odruchowo po przekąski albo alkohol wieczorem. Jeśli masz rozpoznane nadciśnienie, traktuj miętę jako dodatek do nawyków, a nie zastępstwo terapii lekowej.
Zioła i przyprawy mogą wspierać kontrolę glikemii, ale nie są zamiennikiem leków, diety ani ruchu. Najczęściej działają łagodnie: spowalniają wchłanianie cukrów, poprawiają wrażliwość tkanek na insulinę albo ograniczają skoki glukozy po posiłku. Zaczynaj od form kulinarnych i naparów, ponieważ są zwykle bezpieczniejsze niż kapsułki. Na suplementy zdecyduj się dopiero wtedy, gdy jesteś po konsultacji z lekarzem.
Jeśli masz cukrzycę, to najlepszą herbatą dla Ciebie będzie niesłodzona. Niezależnie, czy liściasta lub w saszetkach, byle bez dodatku cukru, miodu lub słodzonych syropów. Zarówno niesłodzona herbata, jak i kawa to bezpieczne, niskokaloryczne wybory na co dzień dla cukrzyków.
Czerwona herbata to w Polsce najczęściej pu-erh, czyli herbata fermentowana, dojrzewająca po obróbce. Ma ona ciemny napar, ziemisty aromat i ma pełniejszy niż klasyczna czarna herbata. Jej działanie wynika głównie z połączenia polifenoli, kofeiny i produktów fermentacji, które wpływają na trawienie oraz parametry metaboliczne.
W sklepach pod nazwą “czerwona herbata” najczęściej kryje się pu-erh, czyli herbata mocno fermentowana. Zawiera ona kofeinę oraz taniny i inne związki roślinne, które mogą pobudzać, wpływać na trawienie i modyfikować wchłanianie składników z jedzenia. Może być polecana na poprawę metabolizmu, ale to nie zmienia faktu, że u części osób wywołuje negatywne dolegliwości. Działanie zależy od dawki i mocy herbaty czerwonej. Jeśli chcesz ocenić, czy w Twoim przypadku są przeciwwskazania do jej pica, najpierw sprawdź, co znajduje się w jej składzie.
Czerwona koniczyna (Trifolium pratense) to roślina bogata w izoflawony, które działają podobnie do estrogenów. Dzięki temu znalazła zastosowanie w łagodzeniu objawów menopauzy i wspieraniu zdrowia kości. Wraz z jej popularnością pojawiło się jednak pytanie: czerwona koniczyna a nowotwory – czy fitoestrogeny mogą zwiększać ryzyko raka, czy wręcz przeciwnie, działają ochronnie?
Czerwona koniczyna (Trifolium pratense) to roślina bogata w izoflawony, czyli fitoestrogeny. Najczęściej stosuje się ją w łagodzeniu objawów menopauzy, ochronie kości i wspieraniu układu sercowo-naczyniowego. Coraz częściej pojawia się jednak pytanie o bezpieczeństwo jej stosowania u pacjentów z problemami krzepnięcia krwi. Zagadnienie czerwona koniczyna a zakrzepica wymaga szczególnej uwagi, ponieważ fitoestrogeny mogą wpływać zarówno na naczynia, jak i na procesy krzepnięcia.
Choroba Hashimoto to najczęstsza przyczyna niedoczynności tarczycy w krajach rozwiniętych. Jako schorzenie autoimmunologiczne wymaga szczególnej ostrożności w doborze diety i suplementów. Coraz częściej pojawia się pytanie: hashimoto a czerwona koniczyna – czy roślina bogata w fitoestrogeny jest bezpieczna w tej chorobie?
Ksylitol, znany również jako cukier brzozowy, od lat budzi zainteresowanie osób szukających zdrowszych zamienników cukru. Coraz częściej pojawia się w przepisach, napojach typu „zero” czy produktach dla diabetyków. Ale czy faktycznie jest bezpieczny? I przede wszystkim – czy ksylitol podnosi cukier w taki sam sposób jak klasyczna sacharoza?
Letnie promienie kuszą, jednak ich szkodliwe działanie słońca bywa zdradliwe. Jedną z najczęstszych konsekwencji nadmiernej ekspozycji jest wysypka od słońca, czyli fotodermatoza. To nie tylko „letnia dolegliwość”, lecz skomplikowana, często swędząca wysypka wymagająca diagnostyki, właściwej profilaktyki i świadomego postępowania. Czym jest fotodermatoza? Fotodermatoza […]